|
Ilustrowana Historia Misia |
|
Wpisał: Ola
|
|
23.12.2006. |
Historia prawdziwego życia Michałka (czyli życia po właściwej stronie brzucha) rozpoczęła się 10 maja 2006 roku w warszawskim szpitalu przy ul. Karowej. Swoje przyjście na świat Michał (zwany Misiem Pysiem) zawdzięcza w dużej mierze swojemu Tacie, który podtrzymywał misiową mamę na duchu podczas porodu, a także lekarzowi rodem z Afryki, który zapowiedział, że to będzie wyjątkowo spokojne dziecko. Dziś już wiemy, że wówczas coś mu się ewidentnie pomyliło, ale o drugiej w nocy wiele rzeczy można mówić bezkarnie, zwłaszcza że język polski dla tego lekarza obfitował w same tajemnice i zagadki. Kot, czyli tata Misia uznał, że synek to wykapany dziadek (którego korzystając z okazji serdecznie pozdrawiamy). W tym pierwszym dniu mały Miś miał jedno oko odrobinkę przymknięte (drugim okiem groźnie spoglądał na świat). Poza tym miał długie, postrzępione pazury i pomarszczoną skórę. Czyli dla rodziców był najpiękniejszym dzieckiem pod słońcem. Misio ma na to wszystko dowody:
W życiu Misia każdego dnia następowały bardzo poważne zmiany: - początkowo Miś większość doby zwyczajnie przesypiał i w zasadzie można było wtedy mówić o najpiękniejszym okresie macierzyństwa;
- następnie nauczył się pić z butelki swoje herbatki – co szybko okazało się wspaniałym pomysłem na Jego uspokajanie (a wyraźnie jest napisane na opakowaniach herbatek, że nie powinny być stosowane do uspokajania dzieci);
- kolejnym etapem było zdobycie umiejętności przemieszczania się ze swoją mamą. W chuście lub w wózeczku, który do złudzenia przypomina wózek dla lalek. W ten sposób Miś poznał większość warszawskich czytelni oraz uniwersytet (gdzie poniekąd kończył studia razem z mamą);
- w środku lata Michał już był całkiem duży, czyli miał 2 miesiące i beztrosko pławił się w wanience na dworzu ku zgrozie otoczenia (w końcu wiadomo, ze niemowlęta kąpane na dworzu kiedy jest 30 stopni zaziębiają się);
- następnym osiągnięciem było łapanie zabawek, czyli poznawanie możliwości miniaturowych łapek;
- a stąd już tylko niewielki kroczek do przewracania się z pleców na brzuch i mały Miś przejął kontrole nad swoim życiem!
Aby życie naszego Misia było ciekawe i żeby trochę czasu mógł spędzać z Tatą, Michał został zapisany na basen (tak prawdę mówiąc to na basen zostali zapisani obaj – tata i Miś). Plan zajęć obejmuje: pływanie na plecach, brzuchu, łapanie zabawek i nurkowanie. Miś oprócz tego nauczył się pływać z ręką w buzi, z resztą nurkuje w podobny sposób.
Kiedy Miś skończył cztery miesiące, nauczył się jeść z łyżki ze swojej miseczki. Prawdziwe jedzenie (nie z piersi) okazało się o wiele bardziej atrakcyjne. Teraz pora obiadu jest horrorem, bo gdy kończy się jedzenie Misio energicznie protestuje!
Wieczorami Michał pluska się w swojej wanience pod nadzorem Taty. Te chwile są bardzo radosne, pod warunkiem, że Miś nie zaliczy „pluskańca”, czyli nie zanurkuje przypadkiem. Obecnie Miś kąpie się z panem Kwa (małą kaczuszką), którego czasem gryzie w kuper. Pod koniec kąpieli mama myje Misiowi dziąsła specjalną szczoteczką, wtedy Misio się krzywi i myśli sobie „nie cierpię tego”! 
Mały Miś niejedno ma imię (poniżej podajemy jego pseudonimy): - Michał Antoni, chociaż może Antoni Michał? (podczas chrztu ksiądz pomylił kolejność imion)
- Miś Pyś
- Mrówka Parówka
- Szkarad (to jeszcze pseudonim z czasów miniowego życia płodowego)
- Maślak-Skorupiak
- Stary Dorsz
- Kaczeniec
|